Saruman był "bystrzejszy" niż Gandalf, więc gdy zaczęło się walić, postanowił znaleźć miejsce dla czarodziejów w Nowym Świecie. Hobbici, z małymi wyjątkami, chcieli żyć w swoim zakątku, nie niepokojeni przez nikogo. Elfowie wzdychali za wiecznym trwaniem, które równocześnie było już nie do zniesienia, pełne melancholii zbyt wielu doświadczeń. Krasnoludy żyły zawsze w świecie postępu technicznego i żądzy złota. A ludzie? To ludzie są głównymi, choć przesuniętymi poza główne światła, bohaterami Władcy Pierścieni. Co zrobią ludzie? Istoty ożywione, rozumne i śmiertelne.
Dzisiaj Saruman znów szuka "własnego miejsca", hobbici pragną "zachowania własnej tożsamości", krasnoludy dają się kupić za błyszczące obietnice modernizacji lub silnego przywództwa. Elfowie ubolewają i chcieliby się stąd wynieść, z paką konserwatywnej literatury pod pachą. Co zrobią ludzie, ta miękka rasa, której przeznaczone jest żyć w rzeczywistości, a nie tylko w micie?